wczytuję ...

(Nie)zwykła rodzina

22.12.2009

(Nie)zwykła rodzina

Muzykująca rodzina państwa Wiśniewskich to rodzice Aldona i Artur oraz pięcioro dzieci: Antonina (20lat), Gabriel (17lat), Szymon (14lat), Mikołaj (12lat) i Jeremiasz (10lat). Łączy ich wspólna pasja – muzyka oraz wielka miłość – do siebie i do Boga.
Spotykamy się na krótko przed świętami, by porozmawiać o rodzinnych tradycjach, miłości do muzyki i zwyczajnym, niezwyczajnym byciu razem.

Stworzeni do … muzyki

-          Jak to się stało, że wystąpili Państwo w telewizji Trwam ?
Aldona: Byłyśmy kiedyś z Antosią odwiedzić księdza Jacka Wichorowskiego, który nota bene pochodzi z Płońska. Po otrzymaniu naszej płyty,  skontaktował nas z osobą, która także przesłuchała nasze nagrania. W ten sposób materiał muzyczny dotarł do telewizji Trwam. Skontaktowała się z nami osoba, realizująca program pod nazwą Rozmowy niedokończone Stworzeni do miłości , do którego zostaliśmy zaproszeni. W zasadzie od kontaktu minęły zaledwie 2 tygodnie i byliśmy w  studio.
Obracaliśmy się w repertuarze płyty, czyli w muzyce chrześcijańskiej. Był również wywiad.

-          Jak wrażenia po występie?

Antosia: Byliśmy już wcześniej w telewizji Puls. Ale jeśli chodzi o telewizję Trwam, o samo studio, o miejsce, to trzeba przyznać, że robi ogromne wrażenie. Wszystko jest na wysokim poziomie.

Artur, Aldona, Gabriel, Antonina, Szymon, Mikołaj i Jeremiasz.jpg Wiśniewscy w telewizji Trwam.jpg Wiśniewscy w Żelazowej Woli.jpg

Reklama
- Często angażują się Państwo w różnego rodzaju akcje na rzecz potrzebujących np. koncert dla Klaudii. Przeważa miłość do muzyki czy do bliźniego?

Artur : Myślę, że miłość do muzyki jest tym samym – miłością do drugiego człowieka. Nie można grać muzyki i śpiewać nie kochając ludzi. Muzyką wyrażamy naszą miłość, nasze uczucia.

-          Jak zaczęła się Państwa przygoda z muzyką?

Artur: Muzyką zajmujemy się zawodowo. U mnie były to tradycje rodzinne, ponieważ tata był przez 50 lat organistą w parafii w Glinojecku. Zawsze bardzo ważna była muzyka. Potem wybrałem ten zawód, bo chciałem być muzykiem.

Aldona: Mnie z kolei zafascynował brat mojej mamy, taki dorosły wujek. Byłam wtedy małym dzieckiem, wujek bardzo dużo grał na akordeonie, śpiewał i to były moje pierwsze fascynacje. Chciałam bardzo grać na jakimś instrumencie, chciałam obracać się w środowisku muzycznym.

-          Czy dzieci same zainteresowały się muzyką, czy impulsem byli jednak muzykujący rodzice?

Aldona: Ja nie otrzymałam od najmłodszych lat wykształcenia muzycznego, dopiero później zdobywałam je sama, natomiast mąż był w szkole muzycznej i wiedział, że warto jest edukować się od najmłodszych lat. Tak naprawdę, w pierwszym rzędzie był to wybór taty

- A czy Państwa dalsza rodzina też muzykuje?

Aldona: – Tak oczywiście. Rodzina męża to rodzina organistowska, nawet brat mojego teścia był współtwórcą zespołu Mazowsze

Artur: – Razem z Tadeuszem Sygietyńskim jeździli po wsiach i szukali talentów i m.in. pani Irena Wiśniewska z domu, obecnie pani Irena Santor to jest też jego odkrycie.

-          Państwa repertuar obejmuje raczej utwory klasyczne, religijne, a jaką muzykę lubią Państwo na co dzień? przy czym się Państwo najlepiej bawią?

Antosia: Słuchamy bardzo różnej muzyki, ale jest to głównie jazz, muzyka rozrywkowa, muzyka filmowa

Aldona: Muzyka klimatyczna np. jest taki piękny zespół Secret Garden. Zaczynamy też słuchać muzyki, którą wyszukują dzieci, czasem są to naprawdę bardzo piękne utwory.

- Macie Państwo wiele zajęć , czy udaje się Wam znaleźć czas, żeby spędzić go razem, całą rodziną? co wtedy lubicie robić (oczywiście poza muzyką)

Antosia: Uwielbiamy podróżować. Wybieramy różne miejsca, najczęściej jest to morze.

Artur : Na co dzień zbieramy się wszyscy razem i oglądamy jakąś bajkę, mamy już swoje ulubione. Lubimy też kabarety.

Aldona : Dbamy o to, żeby przynajmniej raz w roku gdzieś wspólnie być. To jest fajne dla nas, jako dla rodziców, że nasze dzieci wręcz oczekują, że razem gdzieś pojedziemy. Nie ma takiej sytuacji, żeby któreś powiedziało, że jest już za duże, żeby z nami jeździć. Po prostu lubimy przebywać razem ze sobą.

- Mówi się, że małe dzieci, to małe kłopoty, duże dzieci to duże kłopoty. Czy to prawda?

P.Aldona: Jak dzieci były małe, to ja rzeczywiście byłam jak ta kura, miałam wszystkich pod swoimi skrzydłami i to poczucie bezpieczeństwa, że są blisko, że mam ich na oku, że mam wpływ w jakimś sensie na ich bezpieczeństwo. Tym bardziej, że wszyscy byli w szkole, ja jestem nauczycielem, więc byłam cały czas na miejscu i ten kontakt był niemalże całodniowy. I to jest na pewno bardzo dobre rozwiązanie dla mnie, jako matki. Natomiast muszę powiedzieć, że to nie duży kłopot, że dzieci dorastają, ale jest to bolesne i trudne, że dziecko odchodzi z domu, że Antosia idzie na studia do Lublina, prawie 300 km. Może nie jestem osobą, która chce kontrolować, ale po prostu martwię się, czy zjadła obiad, czy wszystko w porządku, czy jest zdrowa. Ta komunikacja jest dzisiaj bardzo dobra, bo ja pamiętam, że jak uczyłam się we Wrocławiu to byłam dwa, trzy razy w roku w domu, nie było telefonów komórkowych, nie było tak dobrze zorganizowanej komunikacji. Teraz jesteśmy w zasadzie w codziennym kontakcie, więc to też jest inaczej. Nie mówiłabym tu o dużych dzieciach jako o dużych kłopotach, tylko raczej o tym, że nie znika ta troska i im dzieci są większe to ona się chyba coraz bardziej nasila. Troska jest większa, ponieważ są większe niebezpieczeństwa życiowe i trudy. Ale za dzieci życia nie przeżyjemy. Myślę, że każdy to inaczej przeżywa, jednym jest łatwiej innym jest trudniej, ja należę akurat do tej drugiej grupy.

Artur : Ja jestem trochę spokojniejszy, nie odczuwam tego odejścia jako jakiegoś kłopotu, tylko raczej jako etap dalszej edukacji życiowej każdego z nas i psychicznie zaczynam przygotować siebie i małżonkę, mówię : przyzwyczajaj się, bo niedługo zostanę Ci tylko ja

Stworzeni do…miłości i rodzinnego ciepła

- Jak będą wyglądały tegoroczne święta w Państwa domu?

Artur: Święta spędzimy u babci, ponieważ na miejscu mieszka moja mama, która zawsze dba o to, aby cała rodzina spotykała się w domu rodzinnym. Przyjdzie brat z pięciorgiem dzieci, który także mieszka w Glinojecku. Przyjedzie też siostra  z  dziećmi z Lublina. Będzie nas na pewno dużo, będzie też dużo muzyki. Będzie głośno, radośnie i przede wszystkim muzycznie.

- Czy dzieci pomagają w przygotowaniach do świąt? Czy macie Państwo ustalony podział obowiązków?

Artur: Obowiązkami się dzielimy różnie np. jest hasło sektor A, sektor B. Duży pokój i kuchnia to jest sektor A, a pozostałe to sektor B. Albo dzielimy się pokojami.

Antosia: Każdy sprząta swój pokój i wykonuje jeszcze jakieś dodatkowe prace

Artur: Jest przydział obowiązków, ktoś robi sałatki…

Aldona: Mąż bardzo fajnie potrafi przygotować z dzieciakami smakowite rozmaitości.

Choinkę ubieramy wspólnie, cała rodziną. Jest jeszcze taka tradycja, że co roku mówimy, że takiej ładnej choinki to jeszcze nie mieliśmy

-          Zwyczaj śpiewania kolęd w wielu domach już zanika, domyślam się, że w Państwa przypadku tak nie jest?

Aldona: Zwyczaj śpiewania kolęd został gdzieś rzucony w kąt. Nie ma tej tradycji, nie podtrzymuje się tej tradycji śpiewania. Poza tym ludzie nie otwierają się na śpiewanie, boją się, mają jakieś blokady. Jako nauczyciel muzyki widzę, że jest już problem w szkole. Jeśli chodzi o indywidualny śpiew, to jest dużo dzieciaków, które się wstydzą.  Żeby śpiewanie stało się czymś naturalnym, musi nastąpić ten moment otwarcia.

Tak to jest, że teraz najczęściej zamiast śpiewać kolędy puszcza się płyty CD i włącza telewizor

- A jakie jeszcze inne tradycje świąteczne kultywuje się w Państwa domu?

Aldona. Myślę, że tak jak w każdym domu polskim : wieczerza wigilijna, post całodniowy i wszystkie tradycje, które dotyczą świąt Bożego Narodzenia. Oczywiście jest św. Mikołaj, który zawsze przychodzi do babci, ponieważ jest jeszcze ta część małych dzieci, które w niego wierzą. Są dzieci, które po czasie przypominają sobie i śmieją się, że tatuś przebrał się za św. Mikołaja albo że Antosia zapomniała zdjąć kolczyki i rozpoznał ją najmłodszy Jeremiasz. Ciekawostką jest to, że dzieciaki śpiewają na początku kolędy, ponieważ Mikołaj musi być zawołany głośnym śpiewaniem kolęd.

Artur: W pierwszy dzień świąt babcia nas zawsze zapraszała po to, żeby śpiewać. Uważała, że właśnie po to jest pierwszy dzień świąt, żeby cieszyć się świętami poprzez śpiew. I ta tradycja śpiewania była kultywowana.

- Czego będą Państwo życzyć sobie łamiąc się opłatkiem?

Artur : Najważniejsze są więzi, będziemy życzyć sobie, żeby rodzina trwała, żeby była miłość w rodzinie, żebyśmy nie zapominali o sobie

Aldona : Ważne, żeby pamiętać o sobie w życiu codziennym, nawet jakimś sms-em przypominać, że jesteśmy, że myślimy. Życzylibyśmy sobie zdrowia, tak jak tradycyjnie ludzie sobie życzą, bo to jest bardzo ważne, wytrwałości i takiej wprawy w codziennym trudzie, wspierania się wzajemnego, żeby jeszcze więcej otwierać się na modlitwę, na siebie.

Tego z całego serca życzę i dziękuję za rozmowę

Julia Chlewicka

Podziel się:
  • Print
  • Digg
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • email
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Gwar
  • Identi.ca
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.
  • Wykop

Tematy: ,

4 Responses to “ (Nie)zwykła rodzina ”

  1. bolo on 29.12.2009 at 17:21

    Niech się nie wypowiada rodzina Wiśniewskich pod różnymi nickami bardzo proszę!

  2. dzol on 24.12.2009 at 14:13

    tak,tak misiu może następnym razem opiszą Twoje osiągnięcia, tylko ciekawe jakie… sam przyznasz, że obrażanie kogoś, w dodatku anonimowo to nie jest zbyt duży wyczyn!

  3. miś on 23.12.2009 at 10:38

    Kaszanka zdalnie sterowana polana tanim sosem pomidorowym! Ten pan uczył grać młodych ludzi w jednej z orkiestr OSP – ale bardzo krótko!
     

    • Gość on 23.12.2009 at 10:53

      Kolega (koleżanka?) miś jest jednym z tych frustratów, którzy wylewają swoje żygi w internecie na innych.
      Moim zdnaiem to fajnie, że Pan Artur uczył grać młodych ludzi inaczej siedzieliby tutaj i dodwali głupie komentarze jak Ty – miś.

Skomentuj

Powiadom mnie e-mailem o następnych komentarzach.
Reklama
Pogoda
Mazowsze
30.12.2009, 13:04
Słonecznie
Słonecznie
-2°C
odczuwalna: -7°C
aktualne ciśnienie: 1001 mb
wilgotność: 86%
prędkość wiatru: 3 m/s E
Wiatr w porywach: 3 m/s
wschód słońca: 7:45
zachód słońca: 15:32
 
Ankiety

Czy korzystasz z płońskiego lodowiska?

Zobacz wyniki

Ładowanie ... Ładowanie ...
Newsletter
Wczytywanie...Wczytywanie...


Switch to our mobile site